Polish
English
KALENDARZ
zwiń hide calendar
pokaż cały miesiąc
KASA BILETOWA

telefon:

+48 (12) 619 87 33
+48 (12) 619 87 21 wew. 33

czynna


pn. - pt. w godz. 10-14, 15-19

 REZERWACJA

tel/fax:

tel. +48 (12) 619 87 22

e-mail:

PUBLIKACJE

American Record Guide - 8-9'2011


Cracow’s Mahler Festival - Discoveries Abound
Gil French

"The concluding June 19 concert of Symphony No. 8 was unquestionably the high point of the festival that began May 10. With the audience facing the rear of the cathedrallike St Catherine’s Church in Cracow’s Kazimierz (Jewish) quarter, Przytocki had the magnificent Cracow and Czech Philharmonic Choirs (165 singers) facing each other in stalls left and right, with the Cracow Philharmonic Boys’, Leipzig MDR Children’s, and Puellae Orantes Girl’s Cathedral Choir (120 total) across the back facing him from under the choir loft where the organist and seven brass players were found. In front of the Cracow Philharmonic (expanded from 100 to 120) were the seven soloists, each so tonally rich and warm, broadly dynamic yet never strained, free of uncontrolled vibrato, and perfectly blended that they deserve listing: sopranos Barbara Kubiak (Polish), Urska Arlic Gololicic (Slovenian), and Iwona Socha (Polish); altos Jadwiga Rappé (Polish) and Ewa Marciniec (Polish); tenor Roman Sadnik (Viennese), baritone Adam Kruzel (Polish), and bass Peter Mikulas (Slovak). Wide-screen monitors hidden behind massive pillars aided the coordination, but what clinched it was Przytocki’s total intellectual grasp of the score’s form, his attention to fine orchestral details otherwise easily lost in the resonant acoustics, his Gergiev-like awareness and eye-contact with each group, and, above all, his flexible forward thrust and tight rhythmic pulse. It took only about two minutes for ensemble to solidify. By the ends of both the ‘Veni, Creator Spiritus’ and Faust sections, the emotional effect was quite shattering, as I learned how to breathe again.
I had learned earlier to approach the festival’s orchestras with trepidation, and this was my only chance to hear the Cracow Philharmonic. Not amorphously subsumed beneath the vocal forces and resonant acoustics, its intonation, quality of tone, tight ensemble, and the superb quality of its principal players justified its Vienna and Paris invitations. Before I arrived in Cracow, Przytocki led his orchestra in Symphony No. 6, and Israeli Lior Shambadal led it in the Resurrection Symphony. A week before Mahler’s Eighth, Przytocki substituted for the Wroclaw Philharmonic’s Music Director Jacek Kaspszyk in Symphony No. 7. In the first two movements the orchestra itself seemed weak. Violins were lean, the seven growly string basses were hardly audible, trumpets and French horns had frequent clams, winds were exposed, and ensemble wasn’t confident.
Suddenly in the third movement, with Przytocki’s clarity, dynamism, consummate communications skills, and tight rhythmic control, this regional orchestra found its legs. Tight ensemble and accurate playing yielded delicate transparecy and flexibility that heaved and sighed—the same in the fourth as Przytocki shifted styles mid-measure, drawing ecstatic playing. By the finale the Wroclaw Phil was like a sports team that has found its groove, could do no wrong, and was sure of victory."


 

TŁUMACZENIE (Katarzyna Franek-Sokołowska):
Finałowy koncert 19 czerwca 2011, podczas którego wykonano VIII Symfonię Mahlera, był niewątpliwie wielką atrakcją Festiwalu, który rozpoczął się 10 maja. Publiczność mogła podziwiać tyły monumentalnego, przypominającego katedrę kościoła pw. św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu (dawna dzielnica żydowska), Przytocki ustawił wspaniały Krakowski i Praski Chór Filharmoniczny (165 śpiewaków) naprzeciwko siebie, w stallach po lewej i prawej stronie, Chór Chłopięcy Filharmonii Krakowskiej, MDR Kinderchor Leipzig oraz Dziewczęcy Chór Katedralny „Puellae Orantes” (w sumie 120 osób) spoglądał na niego spod galerii chóru, na której znajdował się organista oraz siedmiu muzyków sekcji dętej. Przed Orkiestrą Filharmonii Krakowskiej (w składzie rozszerzonym ze 100 do 120 osób) znajdowało się siedmiu solistów, a głos każdego z nich był tak ciepły i bogaty tonalnie, dynamiczny, ale nigdy pełen napięcia, wolny od niekontrolowanego vibrato i tak perfekcyjnie łączący się z innymi, że każdy z nich zasługuje na to, aby wspomnieć ich z nazwiska: soprany Barbara Kubiak (Polska), Urska Arlic Gololicic (Słowenia) oraz Iwona Socha (Polska); alty Jadwiga Rappé (Polska) i Ewa Marciniec (Polska); tenor Roman Sadnik (wiedeńczyk), baryton Adam Krużel (Polska) oraz bas Peter Mikulas (Słowacja). Szerokoekranowe monitory ukryte za potężnymi filarami pomagały w koordynacji, ale tym, co przesądziło o sukcesie wydarzenia była całkowita intelektualna kontrola Przytockiego nad formą partytury, uwaga, jaką poświęcił najmniejszym szczegółom kompozycji orkiestrowej, które z łatwością mogłyby zaginąć w donośnej akustyce, jego Giergijewska świadomość i umiejętność utrzymania kontaktu wzrokowego z każdą grupą, a może przede wszystkim jego elastyczne pchnięcia ciała wprzód i wyraźne rytmiczne pulsowanie. Niespełna dwie minuty zajęło zespołowi znalezienie wspólnego rytmu. Pod koniec „Veni, Creator Spiritus”, a także pod koniec sekcji Faustowskich, efekt emocjonalny był tak potężny, że musiałem na nowo nauczyć się oddychać.

Nauczyłem się wcześniej z trwogą podchodzić do orkiestr festiwalowych i była to dla mnie jedyna okazja posłuchania Orkiestry Filharmonii Krakowskiej. Nie była to orkiestra amorficznie stłumiona pod siłą wokalu i donośną akustyką, przeciwnie, jej intonacja, jakość dźwięku, zdyscyplinowany zespół i znakomite umiejętności muzyków prowadzących uzasadniają zaproszenia orkiestry do występów w Wiedniu i Paryżu. Zanim przyjechałem do Krakowa, Przytocki dyrygował Orkiestrą podczas wykonania Szóstej Symfonii, a Izraelczyk Lior Shambadal poprowadził ją w Symfonii „Rezurekcyjnej”. Tydzień przed wykonaniem Ósmej Symfonii Mahlera, Przytocki zastępował Dyrektora Muzycznego Filharmonii Wrocławskiej, Jacka Kasprzyka, podczas wykonania Siódmej Symfonii. W pierwszych dwóch częściach, wrocławska orkiestra wydawała się słaba. Skrzypce były skromne, siedem mruczących kontrabasów było ledwie słyszalnych, trąbki i waltornie często uderzały w dysonansowe nuty, instrumenty dęte były obnażone, a zespołowi brakowało pewności siebie.

Nieoczekiwanie, w trzeciej części, dzięki wyrazistości, dynamizmowi, wytrawnym umiejętnościom komunikacyjnym i ścisłej rytmicznej kontroli Przytockiego, ta regionalna orkiestra stanęła na nogi. Prężny zespół i precyzyjna gra nadała muzyce subtelnej klarowności i elastyczności, sprawiając wrażenie naprzemiennego wznoszenia się i opadania. Podobnie w czwartej części, kiedy Przytocki zmienił styl w połowie taktu i spowodował, że orkiestra zagrała z entuzjazmem i uniesieniem. Pod koniec koncertu Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Wrocławskiej była jak drużyna sportowa, która odnalazła swój rytm, nie mogła już popełnić żadnego błędu i miała zwycięstwo w kieszeni.

Festiwal Mahlera w KrakowieObfituje w odkrycia
Gil French

Tworzenie stron - Fabryka Stron Internetowych Sp. z o.o. CMS - FSite

© Filharmonia Krakowska 2010

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika). Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki.Akceptuję