Polish
English
KALENDARZ
zwiń hide calendar
pokaż cały miesiąc
MENU
KASA BILETOWA

telefon:

506 625 430

czynna


w związku z zagrożeniem epidemicznym kasa nieczynna do odwołania

 REZERWACJA

tel/fax:

pn.-pt. 9.30-14.30, tel. 504 856 500, 504 063 337, 12 619 87 22

e-mail:


Filharmonia we wspomnieniach

Średni Obrazek (343x219)
powiększ

W związku z jubileuszem 75-lecia inauguracji działalności Filharmonii Krakowskiej, prezentujemy Państwu wspomnienia osób związanych z instytucją zawodowo lub sentymentalnie. Cytaty pochodzą z wypowiedzi, jakie zawarte zostały w książce autorstwa Anny Woźniakowskiej "75 lat Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie".

Stanisław Krawczyński

Jest takie miejsce w Krakowie, gdzie muzyka przeplata się z codzienną symfonią brzmień – tu śpiew ptaków dochodzący z plant miesza się z odgłosem skręcającego tramwaju z ulicy Straszewskiego w Zwierzyniecką, dźwięki klaksonów samochodowych zagłuszają kroki przechodniów przemierzających skrzyżowanie, warkot mknącego motocykla przeplata się z odgłosem przejeżdżającej karetki …….., a gdzieś w środku budynku dźwięki muzyki, inny świat, świat harmonii, piękna, sztuki, niezwykły w ulotności każdego tonu, linii melodycznej, czasem brutalnie sprowadzany przez tramwaj, motocykl czy klakson do  rzeczywistości brzmienia.
W jakich zatem akordach należy szukać filharmonicznej istoty? W jakich brzmieniach można spotkać tych, którzy ją tworzyli? W spacerze wspomnień wracamy do wszystkich koncertowych wieczorów, kiedy unosiły nas brzmienia Mozarta, Beethovena, Brahmsa, zaklęty świat dźwięków odbijał się w lakierkach muzyków, opadały poły fraków, lśniły kolorowe suknie solistek, prowadziła nas melodia barw, niemilknące burze braw, zachwycające bisy.
Dom pełen dźwięków – tych niezwykłych i tych zwykłych.

(...) Gdzieś w zakamarkach pamięci odnajdujemy wszystkich, którzy tu byli tworząc cały ten świat – ŚWIAT MUZYKI. Artyści – soliści, muzycy chóru i orkiestry, dyrygenci, pracownicy biura i techniczni. Wszystkie ich działania były ważne, każdy był w nich wirtuozem wypełniającym rolę w filharmonicznej symfonii. Świat ten to ludzie; w spacerze wspomnień wracamy do tych z najodleglejszych, pamiętanych czasów: Józef Suwara – założyciel i dyrygent chóru chłopięcego, trochę apodyktyczny, ale ukazujący chłopcom świat chóralnego brzmienia, niestrudzony organizator wielu wydarzeń z udziałem prowadzonych zespołów – chóru Dzieci krakowskie oraz Chóru Chłopięcego Filharmonii Krakowskiej. Henryk Czyż – charyzmatyczny mistrz batuty dyrygujący pierwszymi wykonaniami Pasji wg św. Łukasza Krzysztofa Pendereckiego – to osoby z okresu mojego odkrywania muzyki w filharmonicznym chórze chłopięcym. Z lat późniejszych, lat pracy – Wiesław Kolankowski – dyrektor bezgranicznie oddany Filharmonii, Jacek Berwaldt – szef Działu Programowego i p.o. dyrektora, budujący doskonałą koncepcję programową wielu sezonów artystycznych, Anna Pabichowa – rządząca mężem i wszystkimi wokoło, Pan Rysio i Pan Maciek z portierni i wreszcie artyści – tworzący wspaniały zespół – Urszula Smiczkowa, Anna Dworska, Stefan Starzyk, Karol Osak, Józef  Wyroba, bracia Solawowie, Marek Kramarz – chórzyści, a z orkiestry Leszek Izmaiłow, Leon Solecki, Eustachy Bruczkowski, Władysław Żmijowski, Stanisław Król, Maria Drozd, Ewa Morasiewicz, Adam Piątek, Czesław Ząbek, Ania i Bogdan Woźniakowie, Stanisław Przystaś, Kazimierz Siudmak, Stanisław Pawlik i wielu innych. Przychodzili i odchodzili zostawiając w tym domu cząstkę siebie. Tworzyli wizerunek dźwiękowy krakowskiej Filharmonii, zapraszając do swojego domu: „przyjdź, posłuchaj nas ………. a zostaniesz”.

Stanisław Krawczyński - dyrygent, chórmistrz, Rektor Akademii Muzycznej w Krakowie w latach 200-4-2012 oraz od 2016 roku. Pełnił funkcje kierownika Chóru PRiTV w Krakowie, a następnie Chóru Filharmonii Krakowskiej. Juror międzynarodowych konkursów chóralnych i dyrygenckich.


Wiesław Kwaśny

Miałem może pięć lat, kiedy pan Eugeniusz Kawalla, wspaniały człowiek, skrzypek i pedagog, mój pierwszy nauczyciel gry na instrumencie, zabrał mnie ze sobą do Filharmonii Krakowskiej na koncert. Było to dla mnie wielkie przeżycie. Od tego czasu żyłem tylko od piątku do piątku, czekając niecierpliwie na następny koncert. Tak zaczął się mój kontakt z Filharmonią i jednocześnie z muzyką symfoniczną. Już wtedy wiedziałem, że skrzypce będą najważniejsze w moim życiu.
Pamiętam, jak wielkim przeżyciem był dla mnie, ucznia podstawowej szkoły muzycznej, pierwszy występ na estradzie Filharmonii Krakowskiej. Później, już jako student, często stawałem na niej jako solista. Szczególnie dobrze zapamiętałem mój koncert dyplomowy pod batutą Antoniego Wita. Podczas studiów rzadko opuszczałem koncerty filharmoniczne. Chodzenie co tydzień do Filharmonii Krakowskiej było dla mnie wręcz rytuałem. Był to zresztą wspaniały okres w historii tej instytucji, kiedy dyrektorem był Jerzy Katlewicz a zespół tworzyli wspaniali muzycy.

(...) W 2002 roku wróciłem na dobre do Krakowa i zostałem koncertmistrzem Orkiestry Filharmonii Krakowskiej. Ówczesny dyrektor programowy, Jacek Berwaldt, powitał mnie przed publicznością jako syna marnotrawnego. Pamiętam, wybuchnęliśmy śmiechem. W tym żarcie było oczywiście wiele przesady, gdyż nie zmarnowałem tych wszystkich lat poza Krakowem, ale było też ziarno prawdy – to przecież Kraków jest moim miejscem na ziemi i to Filharmonii Krakowskiej winienem poświęcić kolejne lata mojej muzycznej drogi. Tak też się stało: 17 lat skrzypcowego życia związałem z tą instytucją. (...)
Lata te były spotkaniem z wielkim repertuarem symfonicznym, ze wspaniałymi solistami i dyrygentami. Trudno wymienić wszystkich wybitnych muzyków, z którymi miałem do czynienia w tym okresie. Początki  to współpraca z  dyrektorem Tomaszem Bugajem, którą wspominam z przyjemnością jako koncertmistrz, ale również jako solista. Dyrektor Paweł Przytocki zostanie zapamiętany między innymi jako twórca festiwalu Mahlerowskiego, znakomitego przedsięwzięcia niestety nigdy już nie powtórzonego, a także koncertów muzyki Alfreda Schnittkego w powiązaniu z wystawą malarstwa Zdzisława Beksińskiego. Dużym sukcesem Orkiestry był koncert pod dyrekcją Pawła Przytockiego w Musikverein, najbardziej prestiżowej sali koncertowej w Wiedniu. Bardzo dobrze będę wspominał współpracę z obecnym dyrektorem Charlesem Olivieri-Munroe.  Miałem okazję współpracować z wieloma wybitnymi dyrygentami światowej rangi, jednym z nich był Christopher Hogwood.
(...) Moje siedemnaście lat  w Orkiestrze Filharmonii Krakowskiej to piękne lata mojego życia, lata wytężonej pracy ukoronowanej artystyczną satysfakcją, wieloma wzruszeniami i wspaniałymi chwilami przeżytymi wspólnie z innymi muzykami i publicznością. Wspominam je z przyjemnością i nostalgią.

Wiesław Kwaśny - ceniony polski skrzypek, solista i kameralista, od 2001 roku koncertmistrz Orkiestry Filharmonii Krakowskiej. Laureat m.in. Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego w Lizbonie, Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego w Neapolu, konkursu North Carolina Symphony oraz Konkursu im. G.B. Dealy w Dallas, na którym zdobył pierwszą nagrodę.
Były koncertmistrz Orkiestry Polskiego Radia i Telewizji w Krakowie, solista i koncertmistrz Polskiej Orkiestry Kameralnej Jerzego Maksymiuka oraz orkiestry Sinfonia Varsovia (1981-2000). Profesor Akademii Muzycznej w Krakowie, gościnny profesor klasy skrzypiec w Moguncji, prowadzi również liczne kursy mistrzowskie.



Kaja Danczowska

W sali Filharmonii Krakowskiej bywałam z mamą od dziecka co tydzień, z tornistrem szkolnym i z futerałem od skrzypiec. Po jakimś czasie stojący w drzwiach pan Kluska zaczął nas już wpuszczać bez biletów. Przez wiele lat siadałam tam i słuchałam muzyki, wtapiałam się w nią, poznawałam wielką literaturę. Aż pewnego razu, gdy miałam dwanaście lat, znalazłam się po drugiej stronie sali – na estradzie. Dyrygował Krzysztof Missona, a ja grałam Koncert B-dur Mozarta. W tamtych czasach debiut w tym wieku nie był rzeczą codzienną, a dla mnie był wielkim przeżyciem – tak wielkim, że pamiętam ten dzień do tej chwili.
Dalej chodziłam też na koncerty. Zachowało się mnóstwo biletów: malutkie, szare prostokąciki. Dzisiejsze są duże, na pięknym kolorowym papierze, z błyszczącym logo – a tamte były szarutkie, popielaciutkie, ale jakże teraz dużo mówiące. Mam również całe stosy programów z dedykacjami dla malutkiej wtedy uczennicy – na przykład od Andrzeja Markowskiego, który pewnego razu napisał mi: „Kiedy ze mną zagrasz?”. Byłam wtedy w drugiej klasie. Nie wiedział, że faktycznie za kilka lat wystąpimy razem! Podpisał mi się również Witold Krzemieński – po wielu latach zagram z nim finał Konkursu Wieniawskiego w Poznaniu. Wreszcie – tu właśnie słyszę po raz pierwszy Dawida Ojstracha na żywo! Dostaję wtedy dedykację napisaną bukwami, których wtedy w ogóle jeszcze nie znałam. Ileż to było lat przed moim wyjazdem do niego na studia..
Mam w programach dedykacje od Roztropowicza, Szafrana, Rubinsteina… Pamiętam, jak na jego koncert wprowadzała mnie profesor Eugenia Umińska i przestrzegała: „Trzymaj tu rączki mocno, żeby Ci nie połamali żeber!”. Byłam przerażona. Tłum był taki, że nie można było przejść przez drzwi. A potem Sidney Harth – zagrał króciutkie Adagio E-dur Mozarta i wszystkich rzucił na kolana. Tym właśnie utworem zdobył zresztą II miejsce Konkursu Wieniawskiego. Takie rzeczy się pamięta… Słyszałam tu Leonida Kogana i Michaiła Wajmana, Isaaka Sterna. Był Zamfir, Richter, Eugenia Umińska – i to wiele razy. Jej obraz na estradzie to uosobienie piękna kobiety-skrzypaczki. Występowała też Wanda Wiłkomirska, ze swoją niepowtarzalną witalnością; drobniutka i rozczochrana. Mówiła do mnie: „Wiesz Kaja, ja się nigdy nie czeszę! Wkładam głowę pod kurek z wodą i tak wychodzę na estradę”. Próbowałam też tak, ale jakoś nie weszło mi to w krew.
(...) Pamiętam moje recitale w dużej sali Filharmonii – wtedy to nie było częste. Pewnego wieczoru grałam tam 3 Sonaty Brahmsa… Były też koncerty bardzo dla mnie wyjątkowe: w setną rocznicę urodzin Eugenii Umińskiej, koncert na stulecie Akademii Muzycznej pod dyrekcją Ewy Michnik, niezapomniany Koncert Beethovena z maestro Pendereckim. A ileż muzyki pod dyrekcją Stanisława Gałońskiego w Błękitnej Sali! Ileż koncertów w Sali Złotej!
(...) Całe moje życie „zlepione” jest z każdym miejscem Filharmonii, z mroźnymi toaletami i świszczącym wiatrem w przejściu do garderób artystów i z rozdzwonionymi tramwajami… Na szczęście taki dzwonek został utrwalony w moim nagraniu Koncertu Wieniawskiego pod dyrekcją Antoniego Wita z 1981 roku.
Bardzo dla mnie ważne było również to, że pozwolono mi na terenie Filharmonii ćwiczyć nocami – więc ćwiczyłam, po zakończeniu koncertów, od 23 do 2-3 w nocy. A w drodze powrotnej do domu ustawiałam się pod Delikatesami w Rynku Głównym po 10 dkg szynki lub sera holenderskiego (w kawałku).
I wreszcie ta sama Filharmonia urządza mi Jubileusz… A ja między innymi dzięki „hołubieniu” mnie przez przeszło 60 lat przez Filharmonię jeszcze gram! Więc zagrałam – i Sonatę z moją córką Justyną i Septet Beethovena z młodszymi od siebie prawie o 50 lat wspaniałymi muzykami.
Dziękuję Ci, Filharmonio, za moje życie.


Kaja Danczowska (r. 1949) – skrzypaczka i pedagog. Laureatka międzynarodowych konkursów skrzypcowych: im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu (1967), im. Alberto Curciego w Neapolu (1969), Konkursu Wykonań Muzycznych w Genewie (1970), Konkursu Radiowego w Monachium (1975) oraz Konkursu im. Królowej Elżbiety Belgijskiej w Brukseli (1976). fot. A. Barbarowski


Jacek Berwaldt

Żywo pamiętam swą obecność w Filharmonii Krakowskiej (poobijany wcześniej przez tłum w hallu) na recitalu laureatki IV Konkursu Chopinowskiego w 1949 roku, Haliny Czerny-Stefańskiej. Odtąd byłem stałym słuchaczem filharmonicznych koncertów (na najtańszym miejscu nr 14 w XXVII rzędzie drewnianych krzeseł pod balkonem, rezerwowanym mi przez niezapomnianą  panią Jadzię Kochańską). Towarzyszyły mi one moim studiom muzykologicznym i 14-letniej pracy redakcyjnej w Polskim Wydawnictwie Muzycznym. Marzeniem moim była wszakże możliwość żywego uczestnictwa w kształtowaniu życia muzycznego. W znacznej mierze zyskałem ją w gronie działaczy Klubu Miłośników Muzyki (powstał w 1963, aktywny do dni stanu wojennego). Imprezy odbywały się regularnie w Sali Złotej w każdy czwartek i cieszyły się taką frekwencją, iż zatrwożyła ona w  pewnym momencie swą skutecznością ówczesnego dyrektora instytucji, Tadeusza Krzemińskiego (znalazłem się w jego gabinecie „na dywaniku“).
O rozpoczęciu mojej pracy (35-letniej!) w Dziale Programowym Filharmonii Krakowskiej zadecydowały chwile: krótka rozmowa wstępna z dyrektorem Jerzym Katlewiczem, jeszcze krótsza z dyrektorem Mieczysławem Tomaszewskim. I tak, 30 września 1974 pracywałem jeszcze przy Al. Krasińskiego, 1 października już przy ul. Zwierzynieckiej.
Najmilej wspominam lata współpracy z Jerzym Katlewiczem, Tadeuszem Strugałą, Tomaszem Bugajem jako dyrektorami artystycznymi. Nie zdołam już spłacić zaciągniętego wobec nich długu wdzięczności za udzielony mi kredyt samodzielności w działaniu – tak w zakresie inicjacji repertuarowych, jak i doboru wykonawców.

(...) Miała Filharmonia Krakowska w swej 75-letniej historii co najmniej dwie niezwykłe osobowości: dyrygenta Bohdana Wodiczkę i dyrektora Wiesława Kolankowskiego. Wodiczkę wspominamy nade wszystko przez wzgląd na odkrywczość jego koncepcji repertuarowych (z zakwestionowanymi przez cenzurę Zapomnianymi ofiarami Oliviera Messiaena!). Kolankowskiego zachowujemy we wdzięcznej pamięci jako tego, który włodarzył instytucją w wyjątkowo trudnym politycznie czasie, dźwigał trudy organizacyjne licznych tournées (związanych z modą na kompozycje Krzysztofa Pendereckiego), zainicjował I etap przebudowy gmachu. Nas kochał po ojcowsku. Bardziej pamiętając o instytucji niż o stanie własnego zdrowia, przedwcześnie dobiegł kresu swych dni.
Filharmonii Krakowskiej AD MULTOS ANNOS!!!


 


 

Tworzenie stron - Fabryka Stron Internetowych Sp. z o.o. CMS - FSite

© Filharmonia Krakowska 2010

Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Filharmonię Krakowską im. Karola Szymanowskiego do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach Filharmonii Krakowskiej i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne, a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć. dowiedz się więcej. Chcemy, aby korzystanie z naszego Serwisu było dla Ciebie komfortowe. W tym celu staramy się dopasować dostępne w Serwisie treści do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies i im podobnych technologii. Informujemy, że poprzez dalsze korzystanie z tego Serwisu, bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies i im podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ustawienia w zakresie cookie możesz zawsze zmienić.Akceptuję