Polish
English
KALENDARZ
zwiń hide calendar
pokaż cały miesiąc
MENU
KASA BILETOWA

telefon:

506 625 430

czynna


w wakacje kasa nieczynna

 REZERWACJA

tel/fax:

tel. 504 856 500

e-mail:


10. rocznica śmierci Józefa Radwana

Średni Obrazek (343x219)
powiększ

Koncerty oratoryjne 26 i 27 kwietnia 2019 poświęcone są pamięci Józefa Radwana, wieloletniego II dyrygenta Orkiestry Filharmonii Krakowskiej, profesora dyrygentury krakowskiej Akademii Muzycznej
- w 10. rocznicę Jego śmierci.


Józef RADWAN urodził się 26 września 1937 roku w Bieńkówce w rodzinie z tradycjami muzycznymi. Do szkoły podstawowej uczęszczał w Makowie Podhalańskim. W 1966 roku ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie w klasie organów prof. Józefa Chwedczuka, a także w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu w klasie dyrygentury prof. Zbigniewa Chwedczuka. W 1970 roku zdobył II nagrodę w I Ogólnopolskim Konkursie Młodych Dyrygentów w Katowicach. W roku kolejnym został skierowany na stypendium w Moskwie i Leningradzie, gdzie był asystentem Kiryła Kondraszyna (Filharmonia Moskiewska) i Ilji Mussina (Konserwatorium w Leningradzie).
W latach 1963-1972 był związany etatowo z Filharmonią Pomorską w Bydgoszczy jako asystent Stanisława Gałońskiego w Capelli Bydgostiensis oraz Zbigniewa Chwedczuka. Prowadził także chór chłopięcy i grał na organach. Następnie został samodzielnym dyrygentem Pomorskiej Orkiestry Symfonicznej. W 1972 roku powrócił do Krakowa, gdzie objął funkcję II dyrygenta orkiestry symfonicznej Państwowej Filharmonii im. K. Szymanowskiego i sprawował ją do 1991 roku. Ponadto w latach 1984-1992 był szefem artystycznym Filharmonii im. A. Malawskiego w Rzeszowie. Oprócz pracy artystycznej, prowadził klasę dyrygentury w Akademii Muzycznej w Krakowie. Tytuł profesora otrzymał w 1998 roku.


Filharmonia Krakowska dziękuje Akademii Muzycznej w Krakowie oraz Stowarzyszeniu Małopolska Manufaktura Sztuki za wypożyczenie wystawy poświęconej prof. Józefowi Radwanowi.
Wystawa jest częścią projektu artystycznego MOSTY. Kurator wystawy – Michał Ziółkowski.



            
 



Przez najodleglejsze lata oklaskiwałem śp. Józefa Radwana jako II dyrygenta Orkiestry Filharmonii Krakowskiej. Nie pamiętam okoliczności bezpośredniego poznania, chyba że za taką przyjąć dzień 1 października 1974, gdy po raz pierwszy przekroczyłem próg działu programowego Filharmonii, którym doraźnie opiekował się odtąd mój Przyjaciel. Potem spotykaliśmy się w naszych domach, przy organizacji festiwali krynickich, partycypując w zagranicznych wyjazdach zespołów filharmonicznych, ale też na Rusinowej Polanie, przy grobie bohaterskiego Otto Schimka w Machowej, w katedrze tarnowskiej przy skrzyni z napisem „Cech piernikarzy” (Józiu miał takie swoje powiedzonko: „asz, piernika”; stąd konfrontacji z wymienionym przedmiotem w katedrze towarzyszył niebywały wybuch radości).
Tym, co ujmowało mnie najbardziej w postawie Józefa Radwana – to Jego przywiązanie do rodziny (był jednym z ośmiorga rodzeństwa), do tradycji rodzinnych, w tym tradycji organistowskich. Dosłownie rwał się do instrumentu, zwłaszcza wtedy, gdy w Makowie Podhalańskim – wyręczając ojca – towarzyszył „Godzinkom”, czy też „Gorzkim żalom”.
Jako dyrygent-muzyk miał idealne warunki do rozwinięcia swoich umiejętności. To one wyniosły Go z czasem na odpowiedzialne stanowiska w filharmoniach rzeszowskiej (im. A. Malawskiego) i szczecińskiej (im. M. Karłowicza). Wielka szkoda, iż nie w pełni wykorzystał danych mu przez Boga i naturę możliwości.
Był żarliwym patriotą urzeczonym osobowością Marszałka Piłsudskiego.

Jacek Berwaldt
Zastępca dyrektora i kierownik Działu Programowego
Filharmonii Krakowskiej w latach 1974-2009



Los zetknął nas bardzo dawno i mogę powiedzieć, że prof. Radwana znałem, odkąd sięgam pamięcią. Poznaliśmy się, gdy byłem jeszcze uczniem Liceum Muzycznego.
W tzw. „zupełnie innych czasach”, gdy Akademia Muzyczna była jeszcze Państwową Wyższą Szkołą Muzyczną, ta właśnie instytucja organizowała letnie obozy muzyczne w ramach „praktyk robotniczych”. Był to początek lat 70. Mój ojciec, prof. Zbigniew Szlezer – pełniący w tych czasach funkcję prodziekana, a następnie dziekana Wydziału Instrumentalnego, był za organizację i przebieg tych obozów odpowiedzialny. Siedzibą była Rabka-Zdrój, a orkiestra akademicka miala z założenia umilać swoją grą pobyt kuracjuszy. Studenci byli co prawda zakwaterowani w opustoszałej w tym czasie szkole, ale dosyć często rano można było zauważyć naszych co bardziej przystojnych panów, przeciągających się leniwie w oknach internatu dla pielęgniarek naprzeciwko.
Józef Radwan, wtedy jeszcze asystent, u progu swojej kariery akademickiej, prowadził koncerty studenckiej orkiestry. Repertuar był lekki, dopasowany do kurortowej atmosfery, lecz dość trudny wykonawczo i wymagający bardzo sprawnego dyrygenta. Józek, bo studenci, bez oczekiwanego może szacunku, lecz z dużą sympatią tak między sobą nazywali prowadzącego, radził sobie z dużą  swobodą zarówno z organizacją prób, jak i realizacją repertuaru. Był tak zwanym dyrygentem akustycznym, tzn. nadmiar emocji wyrażał sapaniem i parskaniem, co oczywiście nie było słyszalne w
czasie, gdy orkiestra grała. Czasami już pierwszy akord znajdował odzwierciedlenie w wyjątkowo obfitym sapnięciu dyrygenta. Orkiestra grająca w muszli koncertowej na świeżym powietrzu, z uwagi na uwarunkowania akustyczne była omikrofonowana i dźwięk przetwarzały rozmieszczone na deptaku głośniki. Oczywiście studenci nie byliby sobą, gdyby nie wymyślili jakiegoś psikusa. Na jednym z koncertów dyskretnie skierowali mikrofon „obsługujący” pierwsze skrzypce tuż pod nos dyrygenta i umówili się, że na bardzo energiczny gest, rozpoczynający uwerturę Egmont Beethovena,
nie zagrają. W rezultacie po deptaku, w miejsce pierwszego akordu, przetoczył się odgłos gigantycznego parsknięcia, muszę przyznać, że naprawdę imponującego.
Później spotykałem Józefa Radwana na moich występach solowych i w charakterze koncertmistrza, wpierw w Bydgoszczy, następnie w Rzeszowie – za czasów Jego dyrektorstwa (m.in. koncerty skrzypcowe Czajkowskiego i Głazunowa), w Krakowie z Capellą Cracoviensis (utwory J.S. Bacha, W.A. Mozarta, J. Haydna w kraju i na kilku tournées) i wreszcie już jako solista i koncertmistrz  Filharmonii Krakowskiej (wiele programów symfonicznych i kilka solowych). Mimo sporej różnicy wieku byliśmy już wtedy mocno zaprzyjaźnieni, mówiliśmy sobie po imieniu, co wiele lat wcześniej
byłoby dla mnie trudne do wyobrażenia.
Orkiestra darzyła Józefa Radwana wielką sympatią. Był człowiekiem bezpośrednim, sympatycznym, nie budował sztucznego dystansu nawet wtedy, gdy pełnił funkcję dyrektora Filharmonii Rzeszowskiej. Był też człowiekiem bardzo zdolnym, wrażliwym muzykiem, obdarzonym dużymi umiejętnościami i wyobraźnią. Jak wszyscy ludzie szczególnie uzdolnieni miał pewne kłopoty z systematyczną pracą. Pod Jego batutą bywały koncerty godne największych sal koncertowych świata, jak i takie, które mogły gościć sale zdecydowanie mniejsze.
Krakowska orkiestra ukuła niezwykle sympatyczne przezwisko dla swojego długoletniego II Dyrygenta. Per analogiam: skoro istniał jeden z największych dyrygentów świata o nazwisku Karajan, to nasz został ochrzczony: Karajózek.
Przynajmniej kilka koncertów pod Jego batutą zapamiętam do końca życia, wśród nich te na Festiwalu w La Chaise Dieu. Był doskonałym akompaniatorem, a ta umiejętność nie jest taka częsta, nawet wśród najwybitniejszych dyrygentów. Grało się pod Jego kierownictwem wygodnie, pozwalał na swobodne i zrozumiałe frazowanie i czytelną wypowiedź muzyczną.
Prof. Józef Radwan odszedł tak skromnie, jak żył. Nie brał udziału w pogoni za zaszczytami.
Był wierny swoim artystycznym ideałom i takiego Go zapamiętałem.

Mieczysław Szlezer

Koncertmistrz orkiestry Filharmonii Krakowskiej w latach 1987-2000
Kierownik Katedry Skrzypiec i Altówki Akademii Muzycznej w Krakowie



Dla Józefa Radwana dyrygentura była doświadczeniem nie tylko artystycznym, ale także głęboko humanistycznym: „Zawsze fascynował mnie zespół ludzi – mówił. Tylko jako dyrygent mogłem prowadzić zespoły, poznając je zarazem pod względem muzycznym i psychologicznym. Dziś już wiem, że istoty ludzkiej nie da się rozgryźć, a fenomen funkcjonowania zespołu będę zgłębiał do końca życia”.
Docierał do ludzi dzięki otwartości i przyjaznemu usposobieniu. Muzyczne efekty swej pracy uzyskiwał nie rygorystycznym wymaganiem, lecz zaproszeniem do wspólnego podążenia w stronę artyzmu najwyższej próby.
Józefa Radwana – dyrygenta nie interesowała kariera za wszelką cenę, a jedynie poświęcenie się i służba muzyce. Jako student starałem się choć trochę przejąć właśnie te Jego cechy. Byłem pierwszym studentem dyrygentury symfonicznej w klasie profesora Józefa Radwana. Dyrygent – Artysta o naturalnej doskonałej technice, otwarty, przyjazny, ale i bardzo wymagający, lecz bez presji. Jasno określał zasady współpracy i nie pozostawiał żadnych wątpliwości, jak wiele zależy w tym zawodzie od nas samych.
Od początku naszych spotkań dawał mi do zrozumienia, że ciężka praca to jeden z podstawowych elementów zawodu dyrygenta. Wnikliwość i uczciwość w studiowaniu utworów to podstawa i początek w dążeniu do najciekawszego, najbardziej intrygującego w tym zawodzie przeżycia.
Był dla mnie niekwestionowanym autorytetem. Muzyk z piękną duszą i niezwykłym darem do odkrywania piękna w utworach w naturalny, jakby lekki sposób.
Był wspaniałym interpretatorem dzieł symfonicznych i oratoryjnych. Do dzisiaj pamiętam Małą mszę uroczystą G. Rossiniego w kościele OO. Franciszkanów z zespołami Filharmonii Krakowskiej pod Jego dyrekcją. To było misterium piękna. Nie słyszałem czegoś tak niezwykłego nigdy wcześniej.
Swą otwartością, przyjaznym nastawieniem powodował u mnie poczucie obowiązku,
ale i budził pasję. Profesor Radwan był dla mnie szczęśliwym darem od losu. Na początku mojej drogi dyrygenckiej nie mogłem trafić lepiej. Był przyjacielem. Każdy o takim nauczycielu chyba marzy...
Profesora Józefa Radwana wspominam jako niezwykłego człowieka, wybitnego artystę i pedagoga, który pozostawił cząstkę siebie w każdym, kto miał szczęście Go spotkać.

Maciej Tworek

Dyrygent
Adiunkt na Wydziale I Akademii Muzycznej w Krakowie



Józefa Radwana pamiętam najbardziej z czasów, gdy graliśmy - pracowaliśmy w Filharmonii Rzeszowskiej, gdzie był dyrygentem i szefem artystycznym. Zawsze był otoczony wianuszkiem podobnych sobie ludzi. Były to czasy gdy kierownikiem w biurze koncertowym Filharmonii Rzeszowskiej była Pani Anna Hetmańska, a dyrektorem naczelnym był Pan Wirgiliusz Gołąbek.
Po Andrzeju Hiolskim byłem drugim artystą, z którym najczęściej pracował.
Józef Radwan przesiąknięty tajemniczością Krakowa przenosił krakowskie klimaty na tamten grunt. Często wspominam ten dobry czas.
Uwielbiałem z Nim pracować, omawiać repertuar, jego wartości i interpretacje. Był nie tylko dyrygentem, ale świetnym rozmówcą, nie zawsze w sprawach muzycznych. Józek to otwarty, pogodny, rodzinny człowiek. Opowiadał o domu z którego wyszedł - o ojcu, mamie, dziadkach, potem poznałem jego brata Staszka. Pochodził z bardzo ciekawej rodziny.
Pamiętam, jaki był szczęśliwy i dumny, gdy córka Anna dostała się do Szkoły Teatralnej, a potem gdy przyszła na świat jej córeczka, czyli jego ukochana wnuczka.
Józef Radwan był skromny, wrażliwy i niezwykle muzykalny. Podczas prób nie prawił „kazań”. Znajdował czas dla artysty po próbie i swoje uwagi przekazywał w sposób tak dopingujący muzyka - artystę, że przynajmniej ja dostawałem taką motywację, by przede wszystkim go nie zawieść. Był jak dobry ojciec - nie karcił, tylko pilnował i motywował, kształtował artystę. Jest to dowodem, że był doskonałym pedagogiem.
Był wspaniałym człowiekiem, potem dyrygentem, a na końcu dyrektorem.
W tym moim dzisiejszym wspomnieniu najbardziej nie pasuje mi „był”. Chętnie usiadłbym z nim znów do ciekawej rozmowy.

Janusz Olejniczak

pianista
 


Dyrygent, muzyk, pedagog – czy te słowa potrafią oddać wszystko kim był, co robił, jak realizował swoje powołanie, pasje, dążenia do spełnienia ambitnych muzycznych, ale także życiowych zamierzeń? Józefa Radwana pamiętam przede wszystkim jako wspaniałego przyjaciela w muzyce, sztuce. Był człowiekiem ciepłym, pogodnym, wrażliwym, niezwykle muzykalnym, ale także bardzo wyrozumiałym i pomocnym młodym muzykom w rozwijaniu ich możliwości muzycznych, wykonawczych w orkiestrach symfonicznych, a także w swojej pracy pedagogicznej. Praca z J. Radwanem
była niezwykłą przyjemnością zarówno ze względu na poziom artystyczny, ale także na współpracę z dyrygentem, który nie tylko wymagał, także uczył i pomagał w realizacji muzycznych projektów, w których był kreatorem, a zarazem częścią orkiestry. W swoich kreacjach artystycznych potrafił niejednokrotnie wznieść się wraz z orkiestrą na niebywale wysoki poziom emocjonalny i artystyczny. Najlepszym tego obrazem była recenzja z koncertu na festiwalu w La Chaise-Dieu we Francji, kiedy po wykonaniu koncertu na flet i harfę z orkiestrą napisano – J. Radwan, J. P. Rampal,
C. Normandi – The Magic Trio.


Jan Cielecki

Muzyk Filharmonii Krakowskiej

 

Tworzenie stron - Fabryka Stron Internetowych Sp. z o.o. CMS - FSite

© Filharmonia Krakowska 2010

Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Filharmonię Krakowską im. Karola Szymanowskiego do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach Filharmonii Krakowskiej i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne, a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć. dowiedz się więcej. Chcemy, aby korzystanie z naszego Serwisu było dla Ciebie komfortowe. W tym celu staramy się dopasować dostępne w Serwisie treści do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies i im podobnych technologii. Informujemy, że poprzez dalsze korzystanie z tego Serwisu, bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies i im podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ustawienia w zakresie cookie możesz zawsze zmienić.Akceptuję