Polish
English
KALENDARZ
zwiń hide calendar
pokaż cały miesiąc
MENU
KASA BILETOWA

telefon:

+48 (12) 619 87 33
+48 (12) 619 87 21 wew. 33

czynna


wt. - pt. w godz. 10-14, 15-19

 REZERWACJA

tel/fax:

tel. +48 (12) 619 87 22

e-mail:


Zawód kompozytor - rozmowa z Krzesimirem Dębskim

Średni Obrazek (343x219)
powiększ

Dla wielu kompozytorów tworzenie muzyki jest tylko jednym z pól działalności. Często są równocześnie instrumentalistami, dyrygentami, nauczycielami… O Panu jednak można by powiedzieć, że jest Pan kompozytorem z zawodu. Jak wygląda taka praca?

Podobnie jak pisarza. Siedzi się przy biurku i wymyśla się coś, czego inni wcześniej nie wymyślili. Przede wszystkich trzeba wiedzieć, co chce się napisać, a po drugie, o czym to ma być. Tak więc pierwszy etap kompozycji to wybór formy i stylu utworu, a następny to stworzenie „bohaterów”, czyli tematów, pomysłów konstrukcyjnych. Same tematy mogą być melodyjne, klasycyzujące, a mogą być podane bardzo nowoczesnymi środkami. Najczęściej powstają dwie główne, kontrastujące ze sobą myśli muzyczne, które w toku utworu są rozwijane, przekształcane. Istotą są kontrasty i budowanie napięć – to wywołuje w słuchaczach emocje. Przeważnie jest tak, że na początku jeszcze nie wiem, jak utwór się rozwinie, rozrośnie. To trochę samo z siebie wychodzi, choć oczywiście ja ten proces kontroluję. Trzeba mieć dużą wyobraźnię, ale też wiedzę, jak to robili inni, dawni mistrzowie.

A skąd wypływają pomysły na utwory? Jakie są Pana inspiracje?

Przeważnie piszę na zamówienie, także forma i pomysł na utwór często wypływa z tego, na jaki skład ma być przeznaczony. Inaczej pisze się na skrzypce z orkiestrą, a inaczej na organy. Muszę też zawsze myśleć o tym,  w jakim celu piszę i kto ma go wykonywać. Missa brevis, która jest w programie koncertu powstała na zamówienie chóru chłopięcego z Norwegii. Pisząc ten utwór wiedziałem, że dzieci (a przynajmniej ja taki byłem) nawet nie starają się jeszcze zrozumieć takich spraw jak wiara czy religia, traktują je bardziej emocjonalnie, intuicyjnie. Dlatego ta msza jest bardzo prosta, radosna i… dosyć krótka. Dzieci, jak wiadomo, nie umieją się skupić przez dłuższy czas. Każda z 5 części cyklu mszalnego trwa więc tylko 3-4 minutki, tyle co piosenka w radiu. Opuściłem Credo (Wierzę), ponieważ jest to część z największą ilością tekstu, a dzieci i tak jeszcze nie wiedzą, czy wierzą czy nie wierzą. Rozumowo nie są im takie dylematy potrzebne.

Pisze Pan bardzo różną muzykę – od poważnej, przez muzykę do filmów, seriali i spektakli teatralnych, aż po piosenki dla takich artystów jak chociażby Edyta Górniak, Kayah czy Ryszard Rynkowski. Niegdyś ogromnie ważnym elementem Pana działalności był też jazz. Jak Pan to wszystko łączy i się w tym odnajduje?

Niektórzy koledzy kompozytorzy czy krytycy wręcz zarzucają mi, że nie skupiam się na jakimś jednym gatunku muzyki. Czasem słyszę: „Co ty w ogóle robisz? Nie można za tobą nadążyć!”. Myślę, że to może być męczące dla słuchaczy, że przychodząc na koncert z moją muzyką, nie wiedzą, czego się spodziewać. Z drugiej strony słyszałem i takie głosy, że jednak zawsze w mojej muzyce jest coś lekko jazzującego, i że mam pewien rozpoznawalny styl, niezależne czy jest to muzyka bardziej czy mniej poważna. Potrafię pisać w różnych stylach i technikach, jednak najbardziej lubię pisać muzykę na wskroś nowoczesną, bo wtedy mogę odkrywać zupełnie nowe rzeczy.


Rozmawiała Barbara Kalicińska

 

 

 

Tworzenie stron - Fabryka Stron Internetowych Sp. z o.o. CMS - FSite

© Filharmonia Krakowska 2010

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika). Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki.Akceptuję